Prezes SpecHouse PSŻ mówi, że z ligą warto poczekać do września

– Wszyscy jesteśmy optymistami i bardzo chcemy, żeby druga liga w tym roku pojechała, ale trzeba nam kibiców na trybunach. Nie wiem, może warto poczekać na nich nawet do września – mówi Arkadiusz Ładziński.


Jak ocenia pan szansę na start drugiej ligi?

Wszyscy są chętni, żeby wystartować, ale to łatwe nie będzie. Powiem więcej, dla klubów drugiej ligi start w okolicznościach, które mamy, jest bardzo trudny.

Chodzi o to, że nie macie tej bazy, co pierwsza liga, czyli sponsora tytularnego i telewizji.

Też, bo choć pierwsza liga może powiedzieć, że nie ma milionów, które ma PGE Ekstraliga, to my możemy stwierdzić, że chcielibyśmy mieć te pieniądze, które ma eWinner 1. Liga. Byłoby nam łatwiej podjąć decyzję o starcie. Bo w tej sytuacji możemy jedynie powiedzieć, że bardzo chcemy, ale na razie trudno powiedzieć, czy się uda.

Prezes Wilków Krosno wymyślił, że warto spróbować z pay-per-view.

Znam temat, ale ja mogę powiedzieć, że robiliśmy pay-per-view z ubiegłorocznego finału i sprzedaliśmy dwa razy po 500 dostępów. Mało. A to był finał, najważniejszy mecz sezonu. Takie pay-per-view wykupują najbardziej zagorzali kibice.

Czyli wyliczenia prezesa Wilków, że przy sprzedaży wszystkich transmisji z kodem 20 złotych można by zarobić 100 tysięcy.

Wydaje mi się, że to nie jest realne. Zresztą od kodu dostępu trzeba odjąć koszty produkcji, czyli jakieś 5 złotych od każdego kodu.

Można by jednak znaleźć na to sponsora, który dałby kasę w zamian za reklamę.

Można, ale to i tak nie da w mojej ocenie wielkich pieniędzy. Nie twierdzę, że nie warto próbować ze sprzedażą praw, ale to nie rozwiąże wszystkich naszych problemów.

A kluby muszą zasypać dziurę po stracie sprzedaży biletów.

To jest jakieś 30 do 40 procent budżetu, dlatego to jest takie trudne. Możemy oczywiście renegocjować umowy z zawodnikami, ale tu pole manewru jest ograniczone.

Myśli pan, że jest z czego ciąć przy stawce regulaminowej 800 złotych za punkt.

Trudno mi o tym rozmawiać. Powiem tylko, że rok temu ta stawka wynosiła 650 złotych.

Wróćmy do zasypywania dziury.

To od razu dodam, że w tej dziurze są nie tylko pieniądze za sprzedane bilety, ale strata z dnia meczu w ogóle. Kiedy kibic przychodzi, to przy okazji korzysta z gastronomii, kupuje gadżety. Ten przychód też nam odpadnie. Dlatego jestem za tym, żeby poczekać do września. Może wtedy choć trochę kibiców będzie można wpuścić na stadion. Chociaż tysiąc. Wtedy choć trochę zminimalizowalibyśmy straty.

Zapytamy o inne wpływy. Pieniądze z miasta dostaniecie?

Mamy zabukowane, jak liga ruszy. To jednak za mało, by jechać w lidze. Reasumując, łatwiej byłoby nam podjąć decyzję o starcie, gdyby choć trochę kibiców mogło przyjść. Tak czy inaczej, trzeba zrobić wszystko, żeby ten sezon się odbył, bo jak nie, to będzie katastrofa. Niektórzy po rocznej przerwie mogą do żużla nie wrócić. Mam na myśli ludzi, ale i też kluby. Dlatego to, co zrobimy, jest takie ważne.

2. Liga Żużlowa