– Sezon 2026 w KLŻ zapowiada się ciekawie. Jest dwóch zdecydowanych faworytów, jest drużyna, która może się okazać czarnym koniem, są też tak zwani średniacy, którzy mogą mocno namieszać, odbierając punkty tym najlepszym – mówi Stanisław Chomski na miesiąc przed startem KLŻ.

Zacznijmy od finału

Jeśli nie zdarzy się nic nieoczekiwanego, to selekcjoner stawia na finał Wybrzeże – Start.

– To dwa najsilniejsze kadrowo zespoły – uważa Chomski i stawia między nimi znak równości. – Mają po jednym dobrym juniorze i tu mamy remis. Jeśli chodzi o polskich seniorów, to delikatny plus postawiłbym przy Starcie, bo jednak para Fajfer, Krakowiak wygląda lepiej od duetu Wysocki, Pieszczek. Jednak przechodząc do zawodników zagranicznych, wracamy do punktu wyjścia. Tu Wybrzeże ma jednak więcej atutów. Dlatego o tym, kto wygra ligę, zdecyduje forma dnia. Ważne też będzie to, jak będą funkcjonować te kluby w takiej bieżącej działalności. Czy uda się zachować płynność finansową? Bo jednak w Krajowej Lidze Żużlowej zawodnicy nie zarabiają tyle, żeby inwestować z oszczędności.

Oni mogą być czarnym koniem

Dużo mówi się w przerwie zimowej o drużynie Speedway Kraków. Co rusz wraca temat zatrudnienia przez ten klub 3-krotnego mistrza świata Nickiego Pedersena. To robi wrażenie także na naszym selekcjonerze.

– To już jest ciekawa drużyna z Klindtem, Lewiszynem i Rempałą, ale gdyby jeszcze wypalił transfer Pedersena, to Speedway Kraków będzie czarnym koniem ligi zdolnym wyrzucić jednego z faworytów z finałowej rozgrywki. Zobaczymy, co z tego wyjdzie, ale trzymam kciuki, bo to może dodać lidze kolorytu – ocenia Chomski.

Oni mogą odbierać punkty faworytom

OK Kolejarz Opole i Lokomotiv Daugavpils, te zespoły, zdaniem selekcjonera, mogą odegrać w rozgrywkach bardzo ważną rolę.

– Mogą odbierać punkty faworytom. Zwłaszcza w domowych meczach. Kolejarz ma czym uderzyć. Lokomotiv też. Tam wiele będzie jednak zależało od tego, jak poradzi sobie nowy trener Kjastas Puodżuks. Czy będzie miał tyle charyzmy, co Nikołaj Kokin? Jeśli tak, to pociągnie ten zespół.

Trener Chomski nie przekreśla też szans ekip ze Świętochłowic i z Landshut. – Choć akurat one mogą być mniej skuteczne – przyznaje.

Wielka niewiadoma

Tu oczywiście musi być kilka słów o Unii Tarnów, która została rozpisana w terminarzu, ale wciąż nie ma pewnej decyzji o starciu. Klub musi spełnić kilka wymogów. – Brak Unii oznaczałby siedem drużyn, a jednak osiem nadałoby tej lidze kształt. Siedem mogłoby ją delikatnie zdezorganizować, a tego lepiej byłoby uniknąć. Poza tym Unia to tradycje. Byłoby dobrze, jakby tam uporali się z problemami – kwituje Chomski.

Leave a Reply